Był sobie świat jakich wiele. Nie za duży, nie za mały taki w sam raz. Nazywał się Abeir-Toril. Dzieliły go kontynenty, które zamieszkane były przez istoty wielu ras i kultur. Wszystko nań miało swoje miejsce. Ludzie zazwyczaj żyli z ludźmi i czcili ludzkich Bogów. Rolnicy trzymali się z rolnikami, a mnisi żyli pośród mnichów. Pomiędzy osadami ludzkimi istniały leśne enklawy elfów, czy twierdze krasnoludów. Potwory żyły w miejscach dla nich stosownych a magowie…. gdzie chcieli. Czasami tylko wybuchały jakieś lokalne wojenki i wojny, ale generalnie wszystko trwało w odwiecznym porządku tego świata. Do czasu. A dokładnie do 1352 według rachuby dolin.
Tegoż roku, 10 dnia 10 miesiąca coś jebło. I to w kilku miejscach naraz. Może nawet w kilkunastu a nie wykluczone, że w kilkudziesięciu. Tego nikt nie wie. Wiadomo tylko, że walnęło i to całkiem porządnie. I to na tyle by zburzyć dotychczasowy porządek tego świata. Jest wiele spekulacji co to istoty tego wybuchu, ale najprawdopodobniejszą wydaje się być teoria, że to wielki magiczny wybuch mocy zasiał takie spustoszenie. Według wstępnych szacunków zginęła nawet połowa całej populacji głownie smoki, elfy, czarownicy – istoty naturalnie magiczne. Ale i tego nie wiadomo dokładnie, bo część żywych stworzeń po prostu znikła, albo przeniosło ich w inne miejsce na świecie. Zadziało się coś na kształt teleportacji. Dziwnej. Nieprzewidywalnej. Przenosiło pojedynczo i grupowo. Zniknięte grupy niekiedy rozdzielało jakoś po drodze i rzucało pojedynczo i parami w inne miejsca. Po prostu jeden wielki chaos i żadnej prawidłowości. Nie do ogarnięcia. Wiadomo tylko, że zaraz po wybuchu był to drugi najwyższy czynnik umieralności. Nastała anarchia. Walka o władzę. Nielegalne zasiedlenia. Przywłaszczenia. Pustoszenie. W zasadzie bez przesady słowo anarchia można zastąpić określeniem: czas dla ambitnych.
Największy problemy mają jednak kapłani. Z większością Bogów po prostu urwał się kontakt. Stali się Oni totalnie głusi na prośby swoich wiernych. Kapłani potracili moce, a świątynie albo poupadały, albo zostały przejęte przez paladaynów. Zorganizowano Inkwizycję tropiącą istoty magiczne. Największą rozrywką dla plebsu stały się publiczne procesy, które niemal zawsze kończą się brutalną egzekucją poprzedzoną torturami. Paladyni uważają, że Bogowie nie chcą magii na świecie, dlatego się nie odzywają, dlatego zabili najwięcej spośród tych, którzy prali się sztuką magiczną i mieli ku temu naturalne zdolności i dlatego zniszczyli większość magicznych rzeczy w tym WSZYSTKIE księgi magiczne. Jak się jednak okazało, wiele przedmiotów, ale tylko tych bardzo potężnych i artefaktów zniosło wybuch niemal bez szwanku. Niemal. No właśnie. To nieszczęsne „niemal” to kolejna rzecz, która zabrała życie największej ilości istot. Otóż okazało się, że magia w tych przedmiotach jest dzika, nieprzewidywalna, destrukcyjna. Tylko kapłani z aktywnymi mocami są w stanie tę moc okiełznać. Takich kapłanów jest niewielu, bo tylko pięciu bogów odpowiada swoim wiernym. Te klechy, które nie umarły w czasie wybuchu a ich moce nie zniknęły zauważyli, że są silniejsi niż przed wybuchem. Są też w stanie „aktywować” moc u tych, którzy ją stracili. Magia, która zaczyna nawiedzać tych, którzy przyłączyli się do Kościoła wraca, ale jest nieco inna niż przed wybuchem. Czarodzieje spisują ją na nowo. Żaden mag nie jest w stanie przypomnieć sobie swojej magicznej działalność sprzed wybuchu jeśli kapłan jej nie aktywuje, kiedy jednak nauczy się magii, ale odejdzie do Kościoła jego moc drastycznie słabnie. Jednym słowem magii na świecie jest bardzo mało. Zaczyna tworzyć się silny podział na tych co czarują i na tych co tępią magię. Drastycznie rośnie zapotrzebowanie na rzemieślników. Przeciwników magii jest wielu, może nawet ¾ społeczności, gdyż cały plebs przyłączył się do paladynów i uległ zbiorowej histerii.
Są jeszcze 2 grupy, które jednak obecnie można zaliczyć do marginesu społecznego. Przy czym jedna jest bardzo pożądana przez…. wszystkich. Są to tak zwani CZYŚCI. Istoty, które były w samym środku wybuchu a mimo to przeżyły. Jednak ich pamięć została całkowicie wyczyszczona. Nie potrafią nawet mówić w żadnym języku. Są oni jednak pod pewnymi względami wyjątkowi. Uczą się bardzo szybko, o wiele szybciej niż inni. Wystarczy powiedzieć do nich parę zdań w danym języku by opanowali go i zaczęli już po kilku godzinach płynnie mówić . Jednak najważniejszą ich zaletą jest to, że absorbują wręcz bezkrytycznie poglądy osoby, która jako pierwsza się do nich odezwie. Jest to najcenniejszy towar na rynku. Zabiegają o niego wszyscy. W świątyniach powstały nawet specjalne sekcje WYŁAPYWACZY. Drugą grupą są Sekciarze. Nie pogodzili się oni z tym, że ich Bogowie nie żyją. Uważają, że ich Bogowie zostali uwięzieni dlatego za wszelką cenę szukają sposobu, by przywrócić swoje Bóstwa do działania. Mało kto poświęca im czas. Uważa się ich za jednostki niezdolne do dostosowania się do zaistniałych warunków i nie wróży długiego życia.

"Nowy początek"

Grzehoo anaronduke Kartalon iwonabanaszkiewicz1980 Tyrael_Aasimar