Wrzosy Kalteii - historia

wrzosy.jpgWieś WRZOSY KALTEII się zwie, a nieopodal wznoszą się Wrzosowe Wzgórza. Najwyższy ich szczyt to Korona Nieśmiertelnych.

Kaltea urodziła się inna niż większość dzieci. Jej wygląd sugerował, że matka nie była dobrą żoną dla swojego męża. Dlatego, aby nie stać się pośmiewiskiem, teściowie wypędzili ją wraz maleństwem ze wsi.

Matka Kalteii była sierotą, na imię miała Ulana i nie miała dokąd iść. Wszyscy o tym wiedzieli. W końcu była tutejsza. Kiedyś, gdy była jeszcze mała, wioska spłonęła. Wraz z wioską spłonęła cała jej rodzina. Na gruzach tamtej nowi kapłani zbudowali większą, nowocześniejszą i wspanialszą wieś. A małą Ulanę przygarnęli do siebie. Dziewczynka została pomywaczką. Służącą. Za swoją pracę otrzymała dach nad głową i jedzenie. Nikt jej jednak nie uczył. Była analfabetką. Kiedy dorosła wyszła za mąż za człowieka starego i nieco opóźnionego w rozwoju, który zajmował się sprawami świątynnymi. Praca nie była popłatna, ale za to prestiżowa. Oboje mieli zapewniony nieograniczony dostęp do rady kościelnej (decydującej o życiu całej wsi) oraz wszystkich zakamarków świątynnych w tym do częściowo ocalałej z dawnego pożaru biblioteki kapłanów Oghmy. Kiedyś z biblioteki mógł skorzystać każdy kto tego chciał teraz gdy rządzili kapłani Kossutha biblioteka była zamknięta. Dziewczyna nigdy nie nauczyła się czytać, ale przynajmniej naoglądała się obrazków ile chciała. Kiedy zaszła w ciążę cała rodzina nie posiadała się z radości. Teściowie, którzy byli tak starzy, że już niemal jedną nogą na tamtym świecie traktowali młodziutką synową jak bóstwo. Ludzie ze wsi przynosili młodej ciężarnej prezenty: świeże owoce, najlepsze części mięsa ze świeżo ubitych zwierząt, ubrania, zabawki dla dziecka. Nie było to bezinteresowne, wiedzieli doskonale, że w razie czego mogą liczyć na to, że dziewczyna umożliwi im spotkanie z jakimś, trudno dostępnym dla plebsu, członkiem rady. Wraz z porodem czar prysł. Dziecko było…. dziwne. Przynajmniej na tyle by podważyć ojcostwo na pierwszy rzut oka.

Ulana zawinęła maleńką istotkę w kocyk i pod osłoną nocy opuściła w niesławie wieś. Szła długo. Głodna. Krwawiąca. Ostatkiem sił. Nie nękały jej żadne dzikie stworzenia. Drugiej nocy jednak kiedy była już dość daleko od wsi okrążyły ją wilki. Stała się jednak dość dziwna rzecz – wilki nie zaatakowały jej. Wręcz przeciwnie. Uratowały Ulanę i jej dziecko. Stado było tak duże, że dało radę zagryź trola. Kobieta słyszała w głowie głos sugerujący jej by poddała się woli stada: zlizywaliśmy twoją krew z ziemi by cię nie wytropili, poddaj się nam, wtedy ochronimy cię przed nimi. Kiedy tylko jej strach i opór zniknęły siedziała już na grzbiecie wielkiego czarnego wilka i gnała gdzieś w bliżej nieokreślonym kierunku.

Ruiny. Woda. Las. Wilki zaniosły je do groty przed oblicze Trzech Nieśmiertelnych. Byli to bracia, którzy pomimo, iż wyszli z tej samej matki w tym w tym samym czasie to jednak każdy z nich podążył inną ścieżka: jeden był druidem, drugi magiem a trzeci uczonym (scholar) . Wszyscy trzej byli ojcami Kalteii. Stworzyli ją z magii po to by zaprowadziła dawny porządek i zapewniła im wieczny spokój.
Kaltea rosła szybciej niż normalne dzieci. Chłonęła wiedzę i magię. Rzadko pokazywała się w ludzkiej postaci, ale kiedy już to robiła pod jej stopami wyrastały wrzosy. Najczęściej widywano ją pod postacią słowika. Rozpoznawano ją po tym, że gdy w postaci ptaka usiadła na czyimś oknie i zaśpiewała ta osoba umierała a jej grób wkrótce pokrywały wrzosy. W dość szybkim czasie poumierali wszyscy kapłani Kossutha. A gdy umarł ostatni przyszło trzęsienie ziemi. Wieś trzeba było znowu odbudować. Było to jedyne odnotowane trzęsienie ziemi w tej okolicy.
POD TEKSTEM ZNAJDUJE SIĘ KOŚLAWA NOTATKA: Podobno Kaltea spoczywa gdzieś we Wrzosowych Wzgórzach razem z trzema Nieśmiertelnymi i matką. Wieść głosi, że strzegą oni tego co pod “trzema ruinami”. Ludzie mówią, że jest to źródło nieśmiertelności z którego tych trzech mędrców się napiło.

Wrzosy Kalteii - historia

"Nowy początek" SnakeLC